wtorek, 19 lutego 2013

ODA DO WTORKU...

O WTORKU...
Drogi Wtorku-podstępny Wtoreczku;
Już się rozpłynąć miałam w swym cieym łóżeczku.
Dopiero co głowę do poduszki przyłożyłam;
Z łatwością w krainie snów zanurzyłam.
Tak już robiło mi się miło i przyjemnie;
Przytulona i bezpieczna- po prostu pięknie.
To nagroda za dzień trudów i wysiłku;
Och coś Ty zrobił? Wtorku- Zły Wilku!
Jak złodziej się do pokoju wkradłeś;
Niczym bestia ze snów jak ze skóry obdarłeś.
Bez możliwości wyboru swój wschód narzuciłeś;
Wtorku bezwzględny- piękny sen w koszmar zamieniłeś.
Nadzieje, siły i chęć do życia odebrałeś;
Na ból i cierpienie w tym piekle skazałeś.
Za jakie grzechy? Czym sobie zawiniłam?
Wtorku potworze- obudziłeś, a przecież nic Ci nie zrobiłam.
Jesteś szary, zimny i deszczowy;
Cały niezrozumiały... Zwyczajnie bezosobowy...
Jak Ci z tym Wtorku Żałosny?
Wszystko utrudniłeś, a mogłeś być taki prosty.
Wystarczyło poczekać z nadejściem swym chwil parę;
Lecz nade mną się nie zlitowałeś. Skazałeś na karę.
Godziny w męczarniach dla mej duszy i ciała;
Do pracy wygnałeś i zmusiłeś bym na deszczu stała.
O Wtorku Szatański, Wtorku Parszywy;
Mam nadzieję, że już mnie tak nigdy nie zaskoczy Twój ryj krzywy!
         

sobota, 16 lutego 2013

DLA PARY MŁODEJ...




9 lutego 2013 roku, godzina 17;
Idzie przed ołtarz składać przysięgę młodzieniec i niewiasta.
Kroczą z wdziękiem między nawami kościoła pięknego;
W tremie, ale z uśmiechem słuchają marsza weselnego.
Maciej i Ewelina dziś najważniejszy dzień przeżywają;
Mimo obaw o swą przyszłość są pewni, że się kochają.
Dziś przed Bogiem poważną obietnice chcą złożyć;
W miłości i uczciwości razem do starości dożyć.
„TAK” wyrzekli! Obrączki na palec ubrali;
Są już małżeństwem! Jednością się stali!
Wiedzą, że to początek egzystencji nowej i nieznanej;
 Ale wierzą w to, że kolorowej i wspaniałej.
Że mimo przeszkód i trudności, które napotkają Ich;
Dadzą sobie radę, bo dobrana para z Nich!
Najpiękniejszy „owoc” swej miłości zasiali wspólnie;
Zaczął rozwijać się w Jej łonie, na rozkwitnięcie czeka potulnie.
Za chwil parę wreszcie słońce ujrzy i zacznie dojrzewać;
Urośnie silny i piękny jeśli „Ogrodników” miłość będzie go ogrzewać.
„Podlewany” ciepłem rodzinnym i „nawożony” ich doświadczeń mądrością;
Wyrośnie na potęgę, zalewając rodziców czułością.
Taka „hodowla” to proces długi, pełen wyrzeczeń i poświęcenia;
Lecz czy to nie jest przyjemne patrzeć jak dorasta i wysiłek docenia.
Zaczyna chodzić i mówić, pisać i czytać;
Tańczyć i śpiewać, o świat się Was pytać.
To kim i jakim człowiekiem się stanie;
Będzie nagrodą za Wasze ogromne staranie.

W tym ważnym dniu życzymy Wam sił i wytrwałości;
Życia bez strachu, problemów, złości.
Miłość i szczęście niech Wasz dom wypełnia;
Żeby każdego dnia piękny sen się spełniał.
Wzajemnego zaufania i lojalności;
Spełnionych marzeń oraz czułości.
Samych tłustych i barwnych lat;
A kto spróbuje się poddać na tego mamy bat! J
Zdrowia końskiego i nerwów ze stali;
Bądźcie dla siebie dobrzy nawet jak się wszystko wali.
Dziecko niech Was łączy, a nie poróżnia;
By wasz dom był niczym „miłości kuźnia”.
Bobaska ślicznego i bardzo zdrowego;
Z „twardą dupą” jak to przystało na Czaprackiego!
Pamiętajcie zawsze, że nie jesteście sami;
Co by się nie działo jesteśmy z Wami!
Wiedzcie, że będziemy mieć na was oko;
Więc lepiej bądźcie dla siebie spoko.
W innym wypadku zrobimy Wam „terapię wstrząsową”;
Bo my bardzo chcemy, żebyście zawsze byli ze sobą!

CZYM TAK NAPRAWDĘ JESTEM?...



CZYM TAK NAPRAWDĘ JESTEM?
Czym jest egzystencja w tak toksycznych czasach?
Gdzie znaleźć swe miejsce w tych betonowych lasach?
Kim jestem? Dokąd udać się mam?
Co robić? Jak żyć, gdy otacza mnie taki chłam?
Dokąd zmierzam? Czego tak naprawdę szukam?
Gdzie jest szczęście? Czy do dobrych drzwi pukam?
Komu ufać? Na kogo w smutku i potrzebie się zdam?
Kogo kochać? Przecież człowiek nie może być ciągle sam.
Jak rozpoznać przyjaciela w tej erze obłudy?
Czym się kierować by nie doznać zguby?
Dlaczego zawsze ci którym wierzę zawodzą?
Co jest ich celem? Po co mnie zwodzą?
Jak rozpoznać właściwą osobę?
Czym się kierować wybierając właściwą drogę?
Ile pomyłek i bólu mnie jeszcze czeka?
Dlaczego szczęście ze swym nadejściem tak zwleka?
Gdzie będę jutro? Czy dotrwam do starości?
Ile przede mną jeszcze uśmiechów, a ile złości?
Czy zdołam naprawić choć kilka błędów swych?
Czy to w ogóle  warte jest wysiłków mych?
Jakim być warto w tych czasach człowiekiem?
Czy starć się zmienić? Czy to przyjdzie z wiekiem?
Mam być dobrym? A może złym bardziej popłaca?
Ktoś to zauważy? Czy nikt uwagi na mnie nie zwraca?
Jeśli zapytam to czy prawdę usłyszę?
Dlaczego między prawdą, a kłamstwem się kołyszę?
Jak oni mogą mną w tak każdą bujać stronę?
Przecież nie chcę! Więc czemu w ich spiskach tonę?
Czy honor, zasady i własne „ja”nie wystarczy?
Po co o swą godność człowiek wciąż walczy?
Jak pozostać sobą w tej nierównej wojnie?
Dlaczego mi strach nie pozwala spać spokojnie?
Czego się tak naprawdę boję?
Czy wydaję mi się, że twardo na nogach stoję?
A może jestem swym własnym złudzeniem?
Może oszukiwanie siebie jest najprostszym ukojeniem?
Czy to wszystko dotychczas było grą mego samo przetrwania?
Czy to była tylko osłona przed światem zakłamania?
Może jestem tym samym co reszta świata zatruty?
Zawistny? Interesowny? Zły? Okrutny?
Czy to możliwe, że jestem tym czego się u innych brzydzę?
Jeśli ja to zło świata i tego nie widzę?
Skąd to mam wiedzieć kim tak naprawdę jestem?
To mną kierują? Czy to ja nimi kręcę?